Skierniewice.
Niewielkie miasteczko pomiędzy Łodzią a Warszawą. W liceum nauczycielka geografii zwykła mawiać "miasto sypialnia". To właśnie tutaj Stanisław Wokulski - symbol zawiedzionej miłości - próbował popełnić samobójstwo, kładąc się na torach kolejowych. Być może zabrzmi to absurdalnie, ale właśnie z tego powodu miasto postanowiło uczcić pamięć fikcyjnego bohatera, stawiając mu pomnik na dworcu, tuż przy peronie numer jeden. Przez wiele lat myślałam, że podłużny otwór w jego kieszonce z brązu służy do wrzucania pieniędzy na szczęście (chociaż nie mam pojęcia, co zrobiono by w przypadku, gdyby został przepełniony i z którego miejsca wyciągaliby monety), ale okazuje się, że do wnętrza Wokulskiego należy wrzucać listy miłosne. Obok została wyryta sentencja: "Dotknąłem miłości, dotknąłem śmierci... Tu w Skierniewicach wrócono mnie Życiu. Ach te odwieczne metamorfozy...".
Ale Skierniewice są znane jeszcze z innego powodu. Nazywa się je Stolicą Nauk Ogrodniczych. Nie będę wchodzić w szczegóły, ale, mówiąc krótko: rośliny są ważne. Warto jednak wspomnieć o Instytucie Ogrodnictwa i o jednym z kolejnych uroczych absurdów tego miasta, czyli o blokach mieszkalnych pomalowanych w jaskrawe kwiaty. We wrześniu zaś miasto organizuje Święto Owoców, Kwiatów i Warzyw. I na tym skupmy swoją uwagę.
Kilka lat temu pojechałam na to wydarzenie, pierwszy raz od naprawdę dłuższego czasu. Nie byłam jednak zainteresowana Wesołym Miasteczkiem, Marylą Rodowicz* ani watą cukrową (długie żelki o smaku kwaśnego jabłka to całkiem inna historia). Chciałam znaleźć dla siebie jakąś wyjątkową roślinę. Najwięcej miejsca na tym "festiwalu" zajmują właśnie one - kwiaty, krzewy czy drzewa (tak, czasem dosyć sporych rozmiarów). Swojego wyboru dokonałam przypadkowo. Nie znałam legendy hibiskusa - po prostu polubiłam jego kolor.
Według chińskiej przypowiastki dawno, dawno temu, życie małej, ale sympatycznej wioski uświetniał śpiew pewnej kobiety. Kobieta ta była piękna, mądra i szczęśliwa w małżeństwie, pomimo tego, że jej mąż był niewidomy. Przez jej liczne atuty wiele innych mężczyzn próbowało ją uwieść, ale każdemu z nich odmawiała; do momentu, aż jeden z nich poczuł coś więcej niż zwyczajną wściekłość z powodu odtrącenia zalotów i postanowił ją zabić. Kiedy jej ukochany się o tym dowiedział, poszedł na jej grób i już nigdy go nie opuścił, a miejsce to obrosła chińska róża: hibiskus.
Teoretycznie jedną z cech charakterystycznych tej rośliny jest to, że na raz może rozkwitnąć tylko jeden pąk, który po dobie obumiera. W praktyce, mój okaz jest pełen kwiatów, ale zgaduję, że to zasługa mojej mamy. Zasuszone kwiatki stoją w filiżance na moim biurku i czekają, aż zrobię z nich dzbanek cierpkiej herbaty, która posiada wiele właściwości zdrowotnych. Pamiętam, że kiedy ostatni raz ją piłam, nie było mi za wesoło. Właściwie to wcale mnie nie było.
Kolejny raz, kiedy zaparzyłam hibiskusowe płatki czułam, że jestem, ale samego naparu nie robiłam dla siebie. I może właśnie o to chodzi w tej całej miłości? Myślę, że tak naprawdę, kiedy dzień chyli się ku końcowi, najbardziej romantyczna jest filiżanka herbaty i zwykła opowieść o codzienności. To, kiedy oglądacie coś razem wieczorem i uderza cię nagle myśl "tak, to to, właśnie ta chwila - jestem szczęśliwa". I wiesz, że poczucie tej chwili zaraz minie, ale to w sumie nie jest ważne. Możesz żyć w małej, chińskiej wiosce i czuć się dobrze - czuć, że jesteś. I nie potrzebujesz do tego legend, piosenki Celine Dion i czerwonych róż na białym koniu, czy czegoś w tym stylu. Mnie osobiście przekonuje pewien facet, który z niewiadomych mi przyczyn wstaje o szóstej rano, długo przed wyjściem do pracy tylko po to, żeby kupić mi trzy bita, kiedy jeszcze śpię. I może to pokręcone, ale to jest właśnie romantyzm.
*- Nie wiem, czy wtedy występowała Maryla Rodowicz. Przykład miał posłużyć jako pewne nakreślenie rodzaju zapraszanych celebrytów.
Zdjęcia: klik klik
Źródła: klik klik klik klik
*- Nie wiem, czy wtedy występowała Maryla Rodowicz. Przykład miał posłużyć jako pewne nakreślenie rodzaju zapraszanych celebrytów.
Zdjęcia: klik klik
Źródła: klik klik klik klik


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz