Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityka. Pokaż wszystkie posty

16:07

Co z tym feminizmem

Co z tym feminizmem

feminizm: wiara w społeczną, polityczną i ekonomiczną równość obu płci
Stary Łajszczew. Nazwa niekojarzona zupełnie z niczego. Niepozorna miejscowość na mazowieckiej ziemi. A w niej szary, prostokątny blok z oczodołami okien wpatrującymi się w pustkę - szkoła podstawowa. Czerwona tabliczka informuje nas smutno, że tak, to jest placówka edukacyjna. Ślady rozmazanej kredy na betonowym chodniku przypominają o istnieniu nielicznej grupki dzieci, chowającej się w zimnych murach budynku. Tuż obok - plac zabaw. Huśtawka obwiązana metalowym łańcuchem, zamknięta na kłódkę i parę bliżej niesprecyzowanych figur.

Dziewięcioosobowa klasa rozpoczyna swoje zajęcia. Zajmujemy stałe miejsca, przypisane do nas niczym pesele. Nie pamiętam już, o czym była ta lekcja. Pamiętam jedynie jeden jej aspekt.
"Szowinizm to nienawiść mężczyzn wobec kobiet, a feminizm nienawiść kobiet wobec mężczyzn" - mówi pani nauczycielka, spokojnym, autorytatywnym tonem. 

tumblr.com
"Co oznacza feminizm i czemu nienawidzicie mężczyzn?"
Nie dość, że nienawidzą mężczyzn, to jeszcze nie golą pach i lubią koty. Jeżeli otworzysz przed nimi drzwi - włożą ci palec w oko, a jeżeli powiesz im komplement - gwarantowana kosa w żebra. Palą staniki, nie sprzątają, nie malują paznokci i pewnie jeszcze się nie myją. Niby twierdzą, że walczą o równość, a jednocześnie krzyczą o tym, jak to płeć "piękna" jest lepsza od tej "brzydkiej". XXI wiek, a one narzekają, że mają gorzej. Że seksizm, że pani poseł, a nie posłanka; że kościół, a nie aborcja. Czy to są w ogóle prawdziwe kobiety

Szczerze przyznam, że nie znam definicji prawdziwej kobiety, ale jeżeli chodzi o koty, to muszę powiedzieć: winna. Feminizm to kwestia kontrowersyjna i nieatrakcyjna w naszym społeczeństwie. Powiesz cicho: jestem feministką i po chwili uzyskasz pełne zaskoczenia spojrzenie i "ale dlaczego?" lub "kto cię skrzywdził?". 

Na silne uprzedzenie w stosunku do mężczyzn mamy konkretne określenie: mizoandria. Chciałabym powiedzieć, że nie ma ono nic wspólnego z feminizmem, ale tak długo, jak osoby się nią cechujące nazywają się feministkami - jest inaczej. Połączenie pomiędzy tymi dwoma pojęciami to postrzeganie tych kwestii jako jedno przez ogrom ludzi - zarówno z "zewnątrz" jak i z "wewnątrz" - czyli ze strony "feminazistek". 

Istnieją oczywiste różnice pomiędzy kobietami i mężczyznami, które powinny być traktowane z szacunkiem, lecz nie stać na drodze wspomnianej równości społecznej, ekonomicznej i politycznej. Kwestia otwierania przed kimś drzwi to kwestia kultury - tak samo jak ustępowania miejsca w komunikacji miejskiej osobom starszym, chorym, czy kobietom w ciąży. Nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek paliła swoją bieliznę - zdajecie sobie sprawę, jakie to są koszty? Ja jestem na studiach. Dziennych.

Feminizm wierzy nie tylko w nierówność kobiet wobec mężczyzn, ale także w nierówność mężczyzn wobec kobiet. To, co kojarzone jest z tą "słabszą" płcią, a co występuje u tej "silniejszej" od razu spotyka się z niechęcią, odrzuceniem, naznaczeniem. Działa to też w drugą stronę: te "słabsze" cechy często stoją na drodze do poważnego traktowania kobiet na szczeblu zawodowym i społecznym. Pod wieloma punktami stereotypy sprawiają, że zarówno dla ludzi z waginą, jak i z penisem życie jest trudniejsze w inny, lecz w określony sposób. 

Feminizm wierzy w to, że nie ma czegoś takiego jak "definicja prawdziwej kobiety" czy "definicja prawdziwego mężczyzny". Wierzy w prawo wyboru i w swobodę kreacji swojego życia przez jego głównego bohatera. "Prawdziwa kobieta" nie musi golić pach, nóg i części intymnych, żeby być "prawdziwą kobietą", lecz musi się utożsamiać z płcią żeńską. Ten sam warunek tyczy się "prawdziwych mężczyzn" i fakt, że nie posiada wystarczającego owłosienia nie przekreśla go jako "prawdziwego mężczyznę". Wszyscy jesteśmy "prawdziwymi ludźmi" - mięsem, kośćmi i krwią.

Seksizm
Kobiece ciało wyskakuje z większości reklam, kusi, obrzuca swoją obecnością. W wielu przypadkach jest sprowadzane do obiektu, którego sensem istnienia jest sprawienie przyjemności mężczyźnie. To nie tylko uzwierzęcanie rodzaju męskiego, ale także upodlanie żeńskiego. Powyższy filmik to kampania społeczna na temat uprzedmiotowiania kobiet. Jeżeli reklama Burger Kinga nawiązująca do seksu oralnego jest taka zabawna, to dlaczego jej głównym bohaterem nie jest facet? Czy byłaby tak samo atrakcyjna dla odbiorcy - o ile w ogóle o atrakcyjności możemy mówić w tym przypadku? Nie twierdzę tutaj, że mężczyźni nigdy nie bywają traktowani w podobny sposób. Twierdzę, że częściej widzę wyeksponowane atuty kobiece. I pomimo tego, że ów atuty przelewają się wśród najróżniejszych przekazów, to wciąż w reklamach promujących artykuły do pozbywania się nadmiernego owłosienia golimy idealnie ogolone nogi, pozbywamy się pryszczy z gładkiej skóry, nie mówiąc już o piersiach, które są fajną sprawą do czasu, gdy nie służą do karmienia noworodka.

Dlaczego jest to takie ważne? Z tego prostego powodu, że media kształtują świadomość. Pewne informacje pozostają w naszym mózgu i widzimy rzeczywistość w sposób zniekształcony. Może dlatego ważniejsze od zdobywania wiedzy w szkole przez nastoletnie dziewczęta jest to, czy ma zasłonięte ramiona i nogi, żeby nie stanowić dystrakcję dla kolegów - wszystko zasłonięte za argumentacją "co jest przyzwoite, a co nie". Moim zdaniem nieprzyzwoite jest przypisywanie seksualnego znaczenia ciału piętnastolatki przez nauczycieli, ale świat to i tak dziwne miejsce, skoro uczymy dziewczynki "jak nie zostać zgwałconymi".
Reklama Old Spice - znana pod nazwą "siedzę na koniu" - była swego czasu bardzo popularnym elementem Internetu. Głównie z powodu swojego absurdu. Przypomina jednak o "jedynym słusznym modelu mężczyzny", jaki jest nam serwowany. Musisz być męski, mieć kasę - a przynajmniej być tym, który zapewnia byt rodzinie - i jeszcze raz być męski. Inaczej nie jesteś "prawdziwym mężczyzną" i jedyne, co może cię spotkać ze strony kobiet to śmiech. Twoja inteligencja czy osobowość nie ma znaczenia, jeżeli nie posiadasz podobnych cech. 

Skupiłam się w swoim poście głównie na aspektach społecznych, jeżeli chodzi o feminizm, ponieważ jego społeczne postrzeganie chciałabym zmienić. Zaledwie niespełna wiek temu kobietom w Polsce zostały nadane prawa wyborcze; przed nami cała niewiadoma przyszłość, aby budować równość płci. Aby niwelować pojęcia "piękna" i "brzydka", ponieważ każdy jest na swój sposób niepowtarzalny. I pomimo tego, że rzekomo istnieje jasny, kategoryczny podział na kobiety oraz mężczyzn, nie jesteśmy jedynie kobietami oraz mężczyznami. Każdy z nas jest pewną indywidualnością.

Jezus, Helen! Nie możesz iść tak na plażę. To nieprzyzwoite!

16:40

500 zł na kota

500 zł na kota


Kiedy pierwszy raz usłyszałam o projekcie o zacnym tytule "500 zł na dziecko", stwierdziłam, że brzmi to jak oderwany od rzeczywistości dowcip. Z czasem jednak ów dowcip stawał się coraz bardziej realnym przedsięwzięciem, a mnie było coraz mniej do śmiechu. 

Wczoraj, razem z mamą, pojechałam na zakupy. Niemal każdy supermarket, jaki odwiedziłyśmy, oferował satynową - lub i nie satynową - pościel w "walentynkowe" wzory. Zauważyłam jednak, że pomimo tej subtelnej zachęty do prokreacji oglądają je najczęściej kobiety w wieku raczej nierozrodczym. Moja rodzicielka stwierdziła, że zapewne zamierzają je kupić synowym bądź córkom.

Pomijając jakość poczucia humoru mojej rodziny, zmierzam do tego, że coraz częściej mam wrażenie, że media, polityka, społeczeństwo krzyczy w moją stronę "RODŹ DZIECI". Tak jakbym prowadziła normalną, kulturalną konwersację z drugą osobą o problemie niezwiązanym z macierzyństwem i nagle ów osoba krzyczy mi w twarz "ZAPEŁNIJ MACICĘ".

Właśnie: macierzyństwo. Kiedy mówię, że nie zamierzam doświadczyć tego aspektu życia, zawsze spotykam się z dwoma rodzajami reakcji: "jeszcze zmienisz zdanie" lub "to nienormalne, że nie odczuwasz tego instynktu/takiej potrzeby".

Problem polega właśnie na tym, że dla mnie rodzicielstwo to nie jest chęć posiadania dziecka. Dla mnie rodzicielstwo to olbrzymia odpowiedzialność. Banał - każdy to wie, ale nie każdy rozumie. Tak wiele młodych kobiet "wie, że kiedyś będzie chciała mieć dzieci", ale jest to po prostu wpisane w ich przyszły życiorys, jako jeden z punktów spełnienia. I nie ma w tym nic złego, ale trzeba zdać sobie sprawę z tego, że DZIECKO to nie tylko dziecko, to człowiek - żywy, odczuwający; człowiek, który kiedyś dorośnie w sposób, jaki go ukształtujesz, a nie tylko słodkie, śliniące się stworzonko determinowane funkcjami fizjologicznymi.

Wydaje mi się, że właśnie dlatego jest tak wiele rodziców, którzy rozczarowani są orientacją seksualną, tożsamością płciową czy wyborami kariery lub zainteresowaniami swoich dzieci. Za słowami piosenki - ja, głupiec, wciąż wierzę. W miłość bez chęci posiadania.

Dochodzimy do wniosku, że dziecko to też swojego rodzaju styl życia. Szanuję to. Teraz czas na to, aby moje otoczenie uszanowało sposób, w jaki ja postanowiłam żyć.

W poprzedniej notce pisałam o życiowej reinkarnacji - o tym, że zmieniamy się w ciągu życia w kompletnie inne osoby. Być może kiedyś będę człowiekiem, który zechce mieć dzieci - niekoniecznie być w ciąży. Być może. Ale nie uważam, aby osoby, do których moje życie nie należy - bo należy wyłącznie do mnie - lekceważyły moją wizję jego kreacji. 

"Nie będę mieć dzieci, bo nie będę dawać jeść nierobom"
~ Maja, lat 8
Spotkałam się nawet z opinią na swój temat, iż to nieprawda, że nie lubię i nie chcę mieć dzieci, ponieważ niezwykle dobrze dogaduję się ze swoją ośmioletnią siostrzenicą. Rozumiemy siebie nawzajem, lubimy podobne rzeczy, robimy wiele rzeczy wspólnie.

Maja jednak to nie tylko dziecko, jak już wcześniej wspominałam. Dzieci też myślą, często interesują się konkretnymi rzeczami i jeżeli umie się je wysłuchać, mają coś do powiedzenia. Ale generalnie ich nie lubię, co jednak nie oznacza, że jestem dla nich niemiła. Majka to mój "kumpel". Majka to jednostka.



"Miau"
~ Misha
Poza tym fakt, że kiedyś namalowałam jej wąsy markerem, który nie chciał zejść przez kolejne dwa dni i nie mogłam przestać się z tego śmiać, nie świadczy na korzyść mnie jako wizerunku matki.

A swoje instynkty, jeżeli jakiekolwiek się tam czają, spełniam, kiedy wracam do domu na weekend i mogę wziąć swojego kota w ramiona. Tymczasem chcę kariery, w której będę w stanie go utrzymać... chociaż może jego potrzeby mieszczą się poniżej 500 zł.

Dlatego nie czujcie się źle, jeżeli Wasze wizje nie odpowiadają ogólnie przyjętemu schematowi. To Wy macie być wobec siebie fair.
Copyright © 2016 ZJADACZ POPKULTURY , Blogger